Jak się mieszka… Foty!

    collage osiedlowaJak się mieszka? Spokojnie. Cudownie. Za oknem zieleń, loggia. Tu się uspokoiłam, jestem wyluzowana, ale… wciąż szukam chaty do kupna. Nie poddam się. Właścicielka nie bardzo ma ochotę swoje sprzedać. No nic, latem będzie wysyp na tańsze, bo tak zawsze jest. Chcę do małego remontu i bez mebli. Mam dość „historii”. 

      Wprawdzie nie ma tu za dużo gratów — nie zrażam się tym. Dokupiłam troszkę składanych. Wystarczy jak na mój gust. Nie lubię przepychu, zagracenia… Najważniejszy jest relaks, a nie bogactwo na pokaz. 1000 zeta z czynszem, w tym kablówka za kasę właścicielki — mały pikuś. Prądu prawie nie używam, centralne? Jest ciepło. Woda? Tyle o ile — dla higieny i czystości 🙂 Gaz do gotowania? Phi, przecież niewiele gotuję. Nie ma piecyka gazowego — to ważne. 

       Nie martwcie się o mnie. Jestem silną babą. Dam radę, bo nie takie zakręty omijałam. Wprawdzie z bólem, lecz szybko się podnoszę. Zawsze. Optymizm mnie nie opuszcza, aczkolwiek czasami się zasmucę — na chwilę. Sąsiedzi? Nie! Nie zawieram znajomości, nie spoufalam się. Niech zostanie jak jest. Wystarczy mi p. Elżbieta i jej luby :D, który czasem coś wspomoże w drobnych naprawach na koszt właścicielki, bo to leży w jej interesie.

      Blisko mam do Mediamarkt, Oszom, Obi, Media ekspert, Stokrotka, i wiele innych marketów — około 400 m. A także przychodnia, rehabilitacja, apteka, sklepy spożywcze (przy bloku) Na inną ulicę schodzi się po mostku, na dole trasa. Nie to, co miałam w centrum: hałas pod oknem, pijackie burdy sąsiada, ale mieszkańcy bardzo uprzejmi. Tu też, na Ustroniu, aczkolwiek już nie tacy jak tam :)) Jeśli kupię, to tylko na tym osiedlu. Jestem czujna, w razie czego na umowę przedwstępną (zaliczka) mam. Umiem się rządzić kasą.

     W ostatniej chwili: Babka chce sprzedać za 150 tys., ale mi w nie w smak ponieważ cena wygórowana wg. mojego widzimisie: ściany wymagają załatania dziurek, pomalowania, i oczywiście elektryka — kontakty. Wszystko to za PRL-u. Nawet agd. Poprzedniczka zostawiła syf. I jej poprzedniczka także. A ja nie myślę się w tym babrać. Pomyłam i wysprzątałam, ale malować? Nigdy! Siedzę w kuchni, piszę… Jednym słowem — wypoczywam. Pomalować czy zagipsować ściany — potrafię. Gniazdka też się by dało nowe nastawić… Powolutku, aż do skutku. Aha! Nie jest aż tak tragicznie. Spoko 🙂

        Ceny sprzedaży niskie, lecz tylko kawalerki. Do remontu ok. 120 — 140, ale w złej lokalizacji, czasem bez windy. Ustronie, Południe czy Młodzianów ceny mają jak z kosmosu, ale za to urządzone. Chata przeszło 40 m.kw. Jest duża logia, drzewa za oknem, sąsiedzi nie mają możliwości zaglądać do okien… Chyba, że lornetką 😀 Śródmieście za bardzo hałaśliwe i. Za dużo smogu od spalin. Jedynie tu jest bosko! 

    Jeszcze pomyślę nad jej propozycją, bo naprawdę mam dość życia na walizkach. Jedynie co mnie troszkę zamartwia, to ciut za wąski pokoik (2,83×3,14) do spania. Okna południowe. Muszę mieć głowę na zachód, bo w innym razie noce mam z głowy. Ale to nic, i tak śpię na materacu. Wygodny, a na dzień składam go, bo jest składany, a spanie na podłodze mnie nie przeraża.

       Pozdrawiam wszystkich!

Ps fotki innym razem, bo strasznie muli.

Reklamy

Dobra zmiana.

      Wszystko się pokićkało. Na szczęście wyszłam z opresji, bo jestem upartą kozą 😀 Teraz mieszkam na innym osiedlu, w pięknej okolicy Radomia; a co najważniejsze w spokojnym i cichym miejscu, z dala od aut i smogu. Śródmieście mi zbrzydło… na amen. Właścicielka (wynajmuję, bo nie chcę kupować) jest osobą, z którą można konie kraść. Pozwala mi na wszelkie zmiany, mogę robić z mieszkaniem co chcę. Poprzednia nie dawała mi tej szansy. Jest drugie piętro, b. duży balkon i widok na zielony skwerek z ławeczkami. Żadnych aut, jedynie na przeciwko blok. Wszędzie blisko. Jest po prostu super! Nie to, co kiedyś. Inna bajka.

      Swoim autem przewiozła moje graty, a było tego niemało. Uzbierało się przez trzy miesiące. Myślałam zamówić bagażówkę.

       Dlaczego wynajmuję, a nie kupuję? Nie opłaca się, bo nie wiadomo co się stanie za miesiąc, rok czy dwa, a młódką już nie jestem, i nie to zdrowie. 

        Niebawem znowu news zapodam. Pozdrawiam wszystkich 🙂

      

Zaczynam wsiąkać…

Witajcie 🙂

Ostatnio mało tu jestem, bo – no właśnie… Niel mam zbyt wiele czasu na duperelki na laptopa. Masa spraw do załatwienia, off… Wszędzie chodzę pieszo, bo i blisko, i przy okazji poznaję miasto.

Jak mi się mieszka… obecnie? Ciężko mi cokolwiek ocenić. Jestem zdekoncentrowana nowym środowiskiem. Całe prawie życie na wsi, miasto na stare lata troszkę przerasta.

Wszędzie parki wokół, ale co z tego, skoro jeszcze nie wiosna 😀 Jak nigdy czekam na cieplejsze dni, a przede wszystkim na zieleń. Będzie „szum“ na deptaku i przy fontannach, hi hi.  Czy żałuję przeprowadzki? Nie! I jeszcze raz – nie.

Agatkę oddałam, bo tęskniła za randkami w naturze. Balkonu się bała jak ognia. Musiałam dać ogłoszenie na Olx. Kotki, które zostały na wsi: jeden zdechł na nosówkę, drugi już niedomaga, Lejdi gdzieś przepadła, Lolek też. Psiakość, jak odeszłam, koty też. Gdybym nie zabrała sierściucha i jej los byłby przesądzony. Przychodzą tam różnorakie parszywce i stąd ta choroba. Boję się nawet dać w prezencie pieska. Czy psy mogą się zarazić? Wiem, że biorąc z Olx wezmę zaszczepionego, ale…?

To na razie tyle.

Pozdrawiam całuskami.

Papatki 😉

PS. Rzecznik odpisał… Nic nie pomógł, a jedynie zapodał darmowego adwokata w Radomiu. I weź się tu, człowieku nie wkurzaj.

Odchodzę od zmysłów

Co za diabelstwo się mnie uczepiło! Jakiś skurwiel podpiął się do komornika, a on zabrał mi 1000 zł. W odpowiedzi mam: Fundusz jakiś tam i Pt Center. Bony, nigdy nie zakładałam funduszu i nigdy też nie byłam w rzekomym Centerze. Co za podłość! NestBank umywa ręce, serce mi siada, komornik nie odbiera telefonów…na adwokata mnie nie stać. Pozostaje ponowne pisemko do rzecznika. Nie wiem już jak się zachować… Ostatni ratunek po rzeczniku to TV.

Coś mi nie „pasi”

Hej 🙂

Powinnam się cieszyć, skakać z radości, a jednak nie jest tak. W tym mieszkaniu „fruwają” – chyba – złe energie, bo wciąż jestem niespokojna. Jedynie Agatka ma się dobrze, a wiadomo – koty lubią takie miejsca. Zabrałam ją ze wsi, bo biedulka spała na dworze. Nikt jej nie wziął do mieszkania.

Moja sytuacja podbramkowa, jak wiecie, zmusiła mnie do szybkiej wyprowadzki. Teraz rozważam pewne kwestie… Ale o tym innym razem.

Pozdrawiam.

Hejt i nienawiść

I po co to komu? Ludzie sobie sami szkodzą, ale wg powiedzenia: Każdy sądzi podług siebie – sprawdza się. Kto jest w porządku nie czyni zła. A ten skrzywdzony (ze swojej winy lub nie) zwala skargi na kogoś bogu ducha winnego. Śmierć okrutna prezydenta Gdańska poruszyła wszystkich. Prawie wszystkich, bo są tacy, co życzyli mu śmierci. Nikt nie ma prawa osądzać! Był tylko człowiekiem.

10. stycznia /Nie dość problemów/

cappuccinoHej!

Co przysiądę do pisania – klapa. Myśli gdzieś ulatują, w głowie wsio ucicha. Czasami szlag trafia ta moja samotność. Noo, wyrywam się na miasto tylko… nie lubię spacerować w próżnię, a kasę trzeba oszczędzać 🙂 Wprawdzie mam niski czynsz, gorzej będzie z prądem, bo wiadomo… rząd niby nie podniósł, ale… No właśnie! Jest jedno „ale”. W mojej „gotowalni” kuchenka z płytą indukcyjną (energooszczędna), bo poprzedni właściciel zrezygnował z gazu. Nie jestem aż taką kucharą i nie pichcę za dużo, mimo to – strach się bać. Na dodatek mój okap pod-szafkowy strasznie hałasuje… Głowa od tego boli. Drugi dylemat, to nawiewniki w oknach. Zatkałam to cholerstwo, bo zimno leci. Okna wymieniane chyba z 5 lat temu, wieje dołem. Nie za dużo, ale jest „czym oddychać”. Nie mam prawa narzekać. Chciałam szybko stamtąd uciec.

A jednak… Rachunki za prąd nikłe (widziałam). Nie wiem jakie za centralne będą. Wiem jedynie, że w czynszu się to unormuje.

Wkurza mnie bałagan w śmietnisku. Zamiast zwykłych, kolorowych pojemników – 3 paki: Jeden do mieszanych, a dwa na segregowane. Z tym, że ten pierwszy – istny bajzel. Puszki, butelki w jednym. Kurwicy dostać można. Staram się mieć osobny worek na papiery, osobny na plastik, a tu – wsio razem. Zbaraniałam. Nie jestem tu jeszcze na stałe, to i moja interwencja nic nie da. Na razie wynajmuję, mimo że podpisałam „cyrograf” u notariusza., tzw. umowa przedwstępna kupna.

Za ścianą czasem coś buczy, na korytarzu też. Strach mnie ogarnia, ale siedzę cicho. Staram się wyluzować. Przecież wolność Tomku w swoim domku, prawda? Jestem chyba przewrażliwiona po poprzednich lokatorach 🙂 Z sąsiadami nie rozmawiam :dzień dobry tylko, i uśmiech. To wszystko.

Sprawę sądową z prezesem krusu wygrałam (29.XI) a dotąd nie mam jeszcze powiadomienia. I znowu czekanie na zwrot zaległości, ech…

Jakieś gówniarstwo próbuje mnie złapać za niejaki długi z 2009 roku – Polkomtel, a ja nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek brała abonament! Od lat mam tel. na kartę. (Byłam ostatnio na jedną noc w tamtym domu) Ta firma krzak, nazywa się – zapomniałam całej nazwy… Coś od Hes… I to był papier kserowany, jakby wysyłali do wszystkich naiwnych. Jeszcze jeden donos, sprawa trafi do rzecznika praw człowieka.

Cholera! Nie dość, że pospłacałam wszystkie swoje długi, to jeszcze atakują. Gdzie ta sprawiedliwość?! Za PO kradli, za obecny kombinują, by emeryta oszukać…

Oj, rozpisałam się 😀 A myślałam, że nie sklecę dwóch zdań. Pozdrawiam serdecznie.

PS. usuwam blogspota na zawsze, ale blog zostanie przeniesiony na WordPress. Ciężko się wchodzi na tamte blogi, oj ciężko. Melduję się, a tu – bęc. Ustawione na konto Google. Nie tak miało być. A bywało lepiej…

2 styczeń 2019/Takie sobie gadki/

CAM00167Nareszcie koniec świątecznej laby. Już kiedyś pisałam, że nie znoszę świąt? Pisałam.

Jak mi się tu mieszka? Szczerze mówiąc nie do końca się zaaklimatyzowałam. Czegoś mi brakuje – sama nie wiem co. Może wiosną się zmieni? Z sąsiadami jeszcze nie zaczęłam rozmawiać, a właściciel mawiał, że mieszkają ciekawscy. Hm, mnie ten zaszczyt nie kopnął 😀 Owszem – dzień dobry, i uśmiech – to wszystko. A może mam w sobie coś, co każe stać na baczność? Na wsi odnoszono się do mnie z respektem, nawet dawni znajomi, he he… Nie bój się żaby. Ja z zewnątrz tak wyglądam, ale w środku szczere serce. Trzeba ze mną zjeść sporo soli… a potem wydać opinię. Koziorożec tak ma! A jego ostre spojrzenie na obcego – tym bardziej 😉

Chciałam wysłać kilka fotek, lecz – niestety – coś mi smartfon się zbuntował. Posiała mi się karta pamięci, eee… wsio do bani. Chyba muszę poszukać sterownika, ale jak go znaleźć w zgliszczu angielszczyzny? Co ja tu chrzanię… Kogo obchodzą moje zmartwienia?.

Dlaczego pustki na blogach? Blogger – wiadomo, robi co do niego należy. Może my się starzejemy…?

Idzie zima. Nie na długo…

Pozdrawiam:)

Wigilia…

dn. 23/24 grudnia 2018. Radom.

Nareszcie na swoim. Zdźwigałam chyba ze sto kilo w trzech etapach, bo ten, który podawał się za przyjaciela przestraszył się 60 km(samochód, 40 minut jazdy), twierdząc, iż za daleko. Pies go ganiał!

Wyjechałam bez słowa, ale chłopakom napisałam parę słów.

Jaka pierwsza noc? Ha, taka sama jak poprzednie. Tam się stresowałam, a tu? Niestety, lecz muszę zacząć się przyzwyczajać do innego życia. Co jest odmiennego? Nie muszę wstawać z łóżka w zimnie i szybko rozpalać pod blachą – wielki plus. Nie słyszę i nie widzę zapijaczonych synów, rozkrzyczanej do czerwoności siostry – o byle co. To ja dostawałam w plecy, nie chłopaki. Uważała, że jak jestem matką… Taa… Zapomniała już swoje błędy wychowawcze, rozpieszczając pijusów, karmiąc ich za friko…? Do roboty nie trzeba było im iść, bo i po co, skoro ciotunia nakarmi?

Młodszy kupił sobie auto, resztę oddał ciotce, ale część już wyskubał. Starszy wybulił już na 5 butli z gazem do piecyka, reszta? Można się domyślić. Ale jedzenia nie kupił, bo… Alka napchała mu pełną lodówkę. Na friko. Żeby chociaż oddał jej część długu, lecz – niestety… Głupota i paranoja!

Niebawem zmienię wystrój bloga, a teraz życzę spokojnych, ciepłych i udanych świąt!

Pozdrawiam 🙂

Jeszcze troszkę…

Witam.

Sprawy, odnośnie tego lokum mieszkalnego uległy zmianie. Wycofałam się z umowy, ale w zamian mam lepsze, bo dwa pokoje z ładnymi meblami, które oczywiście sprzedam, bo… nie lubię segmentów na całej ścianie. Mam tu vectrę, tylko tv., bo internet usuwam. Wolę mieć na kartę. Chata ma większy metraż (36), pokoje ustawne, jest ciepło… Na razie wynajem, ponieważ muszę czekać na finał z notariuszem (kasa). Właściciel poszedł mi na ugodę. Mieszka i pracuje za granicą. W ten piątek załatwiam spr. u notariusza, a w Wigilię się wynoszę. Najwyższa pora!

Siedzę w zimnie. Hrabiostwo popija i ani myśli naciąć mi drew, więc dopiero dzisiaj ma mi ktoś przywieźć na… koszt jednego z nich. Ma trochę kasy u ciotki. Ja kupiłam w styczniu tego roku, tak więc – za dobroć moją odwet 🙂

Do poczytania w moim nowym mieszkaniu. Pozdrawiam cieplutko 🙂

Nareszcie… prawie na swoim… i wolność :)

kuchnia

łazienka

panorama

Za jedyne 120 tys. w Radomiu na 9 piętrze. Z meblami. Zaklepałam już.  Jutro jadę (5 gr.) i wpłacam zaliczkę w biurze nier. Szukałam z dwoma pokojami, ale… Jak było tanie i ładne, kasy nie było, a jak mam — wyboru nul. Nie mam co wybrzydzać, bo zbrzydła mi wiocha i ludzie tu. Jestem kłębkiem nerwów, niestety. 

Pozdrawiam.

 

 

Jeszcze mały kroczek i…

mieszkankoHej!

Trwało sporo czasu, ale wreszcie umowę przedwstępną podpisałam. Ciężko się było z nimi dogadać. Musiałam ich pośpieszyć – strachem zerwania współpracy. Przyjechali prawie natychmiast. Teraz ponowne czekanie…

Szukam i szukam lokum. Wszędzie z piecykiem gazowym. A jak nie ma, to bez balkonu (moje marzenie) lub do remontu, albo bez windy. I nie chodzi mi o brak piecyka w jednym mieszkaniu, a w całym bloku. Chcę po prostu spokojnie spać. Piszą w necie, że w grudniu stanieją, ale ja nie chcę już czekać. Mam dość wiochy i moich chłopaków. 29 listopada mam wizytę w sądzie i myślę, że to będzie ostatnia sprawa emerytalna. Co do synków – szaleją. Wystarczy się domyślić 🙂

To tyle na razie. Odezwę się, jak tylko coś mi wyskoczy fajnego.

Pozdrawiam 🙂

Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej :)

staredomyCześć Wam!

Pustki, nic się nie odzywa… Smutne to. Onetowskie blogi wypłynęły i nie ma wzmianki o nowych, na blogspocie muszę się logować, by coś skomentować. Same utrudnienia:(

Co u mnie nowego? Już się kluje dobra nowina. Niebawem pozbędę się kuli u nogi:D Jeszcze 2,3 tygodnie i… będę wreszcie wolna! Ale dylemat z zakupem mieszkania. Grójec i Kutno za drogo się ceni, Radom niski, że aż wydaje się podejrzane. Oczywiście badam oferty bardzo wnikliwie, nie ma lekko. Nie dam się omamić byle tanim kątem. Wynajem odpada, bo lubię być samowystarczalna.

Chłopaki przystopowali z piciem po tym, jak ich mocno opieprzyłam, a mają u mnie posłuch. Najpierw tłumaczyłam, udając psycholożkę. Czekałam… i nareszcie! Jestem cicha woda, słowa dotrzymuję, i oni o tym wiedzą. Strach ich ogarnął niemały, hi hi. Oby nie zapeszyć, tfuj, tfuj, tfuj…

Siostry mają się dobrze, ja – obecnie też. Wierzyłam w swoją szczęśliwą gwiazdę, ufałam swojej intuicji, i nie zawiodłam się. Mimo że starsza – jak to ona – panikowała – nie dałam się zastraszyć.

Tyle na razie. Reszta w odpowiednim czasie.

Pozdrawiam widzialnych i niewidzialnych.

?

nie-wazne-jaki-protest-twarze-zawsze_2017-10-16_21-58-59Dziś krótko. Byłam 7. i co mnie spotkało? Pusta sala! Powiastka z Kutna albo nie dotarła do sądu w Radomiu (ja dostałam), albo cholera wie, co się stało. Czekam na jakiś odzew.
Trzymam się dobrze. Jeszcze 🙂
Całuski.

ps. coś na dumanie :))

Uśmiechaj się

fantasy-3317960__340

“Dzień dzisiejszy nie troszczy się o wczorajsze porażki lub jutrzejszy żal. On tylko oferuje ten sam cenny dar — kolejne 24 godziny — z nadzieją, że użyjemy ich mądrze”
Jim Rohn

Korzystajmy więc to, co daje nam los z uśmiechem na ustach. Nawet ci, co chorują nie powinni się smucić. Każdy nowy dzień niesie coś nowego 🙂 Tylko pesymista myśli inaczej, ale to już jego problem.

Udręczone czekanie

Nie wiem co się dzieje? Czcionka rozłazi mi się na całą stronę.  Nie mogę dać wpisu. Mam tego przeklętego WPS writa! W tej chwili pobieram inny program…

Jak piszę bezpośrednio nie ma problemu, ale ja zawsze nanoszę wpis na edytora.

Już lepiej.

Nareszcie chłodniej, i popadało, off.
Wczoraj (10.08.) koło mego domu przejechał peleton pielgrzymkowy. No no, nastała nowa moda 🙂 Nawet fajnie, problem tylko jak oni dali sobie radę w te burze i ulewne deszcze? Współczuję im.
U mnie raz tak, raz nijak 😀 Czekam, ale czasami mam już dość tego wszystkiego. Stałam się nerwowa… w środku, bo na zewnątrz oaza spokoju we mnie.
Pozdrawiam 🙂

Nic mnie nie zrazi…

Witam serdecznie 🙂

Nie dawałam znaku życia ponieważ pracowałam na chlebek przy borówkach, ale deszcze przeszkodziły w dalszej pracy. Szkoda.

U mnie na razie nic do przodu. Nie tracę wiary w dobre fluidy, i Wam też polecam 🙂 Jakby co mam co do garnka włożyć i na niektóre opłaty też się znajduje. Życie jest za krótkie, by się martwić na zapas. Mój szalony optymizm nawet mnie samą przeraża 😀 Taka byłam, jestem, i będę. Czasami wpadam w krótkotrwałe — na szczęście — dołki, ale szybko z nich się wyślizguję.

Pozdrawiam.

Ps. Nie mogę zakotwiczyć komentarzy w blogspocie. Przepraszam…

Historia pękniętego dzbana

jug-1035396_960_720

Pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę i nosiła je na drążkach powieszonych na ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymał pełną ilość wody. Po długiej drodze od rzeki do domu jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Trwało to dwa lata a stara kobieta przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody.

— Bardzo się wstydzę za swoją usterkę, ponieważ jestem mało przydatny.

Stara kobieta tylko się uśmiechnęła.

– Nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kwitną kwiaty a na drugiej stronie nie? Zasiałam na twojej stronie nasionka, ponieważ wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewałeś je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, jaki jesteś to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu.

Każdy z nas ma swoje wady i słabości, ale to właśnie one czynią nasze życie interesującym i wartościowym.

Powinniśmy każdego człowieka przyjmować takim, jakim jest i akceptować go w pełnej jego istocie, z jego „wadami” i „zaletami”. To są tylko nasze interpretacje, więc zamiast oceniać i potępiać nauczmy się kochać i akceptować… przyjmować wszystko takie, jakie jest.

http://dobrewiadomosci.net.pl

 

 

Ochłodzenie

Nareszcie pada! Taka była susza, że aż strach. No, u mnie kropi, ale intensywnie. Wystarczająco jak dla mnie.

W tym roku posiałam jedynie marchew, rzodkiewkę, pietruszkę i pora; z kwiatów — maciejkę i czarnuszkę. Po rzodkiewce nie ma już śladu, więc na puste miejsce posieję sałatę, koperek… Szczerze? Nie miałam ochoty na nic, ale głupi robotę zawsze znajdzie 😀

W domu bez zmian (chłopaki), Alka nadal skłócona z Gośką, teraz doliczyła mnie. No cóż, jestem wytrzymała na ataki, ale teraz przeszła samą siebie. Ma to, co ma. Ona ma to od siebie, że lubi się wymądrzać nie na swój temat. Gośka też, jednak ona… No cóż, dobrze jest gdzie nas nie ma.

Sprawa działki… Czekam cierpliwie na lepsze wiatry.

Pozdrawiam 🙂

Propaganda i wstyd

Przez takie „solenie” w oczy Interii czy wirtualnej odechciewa się wchodzić i czytać. Dlaczego tak? Ich reklama, żeby było jak najwięcej wejść nie jest na miejscu. Mamią i kłamią na każdym kroku, jak zwykłe brukowce. Co jeszcze mnie wkurza? Nasz rząd za bardzo się przechwala historią i słupkami procentowymi ile to oni nie zarobili…Ileż wejść było do TVP, itp.  Kurski też nie jest na miejscu. Niechaj się zajmie porządnymi programami, a nie powtórkami co kawałek. Mdli już od tego! Czytając Kukiza przyznaję mu rację.

Absolutnie chwalę tylko rządzących za trafne wyłapywanie złodziei, bo w ten sposób Polska ma więcej pieniążków, ale żeby się tym chwalić co wieczór? To już przesada.

Opozycja robi z siebie idiotów, strajkujących rodziców dzieci niepełnosprawnych potępiam. Owszem, niech dadzą im te 500 w gotówce pod jednym warunkiem: zabrać darmowe leczenie. Niech zobaczą jak fajnie jest pożyć za więcej bez innej możliwości. Na dodatek zaprosili Wałęsę! To już szczyt chamstwa! Matkom zależy (chyba) na zakup nowych bucików, a nie na rehabilitację swoich dzieci. Bo jeśli chce się dobra dziecka (darmowe leczenie), nie będzie się wściekać o parę groszy, do diaska! One robią z siebie pośmiewisko na cały świat. Za Po i P-SL kłopot trwał 7 dni. Nie dali i basta! A tu jest pies pogrzebany: mącić, siać propagandę i niszczyć rządzących. Dlaczego wtedy nie przesiadywali w sejmie dłużej niż tydzień? Odpowiedź jest prosta: obiecali, a nie wykonali. W dodatku zabierali renty. Świra dostać można, że w obecnych czasach nie do nich nie dotarło. Nic a nic! Głupich nie trzeba siać, sami się rodzą 🙂

Pozdrawiam 🙂

 

 

Na zdrowie :)

sosna

To już po fakcie, bo mam je już w małych słoiczkach. Oprócz tego narobiłam miodu z mlecza. Pychota! Obecnie mam na parapecie następną porcję (tylko szyszki) na nalewkę. Muszą postać do 12 czerwca, by potem zalać je spirytusem (sam syrop). Ażeby nie zmarnować do reszty szyszek zaleję je czystą wódką. Nalewka przysłuży jako lek na przeziębienia. Syrop zaś raczej na suchy kaszel.

Niebawem wrzucę fotki moich robótek. 

Pozdrawiam ciepło, bo chłodno się zrobiło 🙂

Wszystkiego po trochu

🙂
Lejdi urodziła trzy łatki czarno białe, Agata niebawem powita swoje potomstwo :)) I tak, rodzina się powiększyła, hehehe, ale jeść trzeba dać.

Pogoda nas rozpieszcza, życie (moje) niekoniecznie. Kupiec nalega, ale nie dam się złapać za marne grosze. Poczekam.

Niedawno zmarli moi dwaj siostrzeńcy, ze strony ojca, a tak ściśle jego siostry rodzonej. Trochę śmieszne, że oni mieli przeszło osiemdziesiąt lat, a ja tylko 61. No cóż, jestem najmłodsza w rodzinie… i tak to wygląda. Jestem ciotką :)) Ze strony siostry ojca (drugiej) żyją jeszcze dwaj: jeden pod 90, drugi prawie dogania. Z tym tylko, że ten pierwszy od 2 lat przebywa w domu seniora. Nie ma kto się nim opiekować, córka w USA, ale i ona ma to gdzieś. Tatuś był dobry jak dawał kasę…

I po co mieć dzieci, żeby na stare lata olewać rodziców? Po co ten wysiłek, ta miłość i oddanie? Ale… wina tych, którzy swoją nadopiekuńczością krzywdzą potomstwo, a potem pretensje: dlaczego on czy ona już mnie nie kocha? Co ja takiego zrobiłam? Dwoiłam się, troiłam, kasę wywalałam, żeby tylko miało lżej w życiu, więc dlaczego?! Puste pytania, ale odpowiedź jest jedna: głupota i naiwność!

Zbrzydło mi „robótkowanie”. Kończę ostatnią partię z resztek włóczki na kamizelkę dla siostry. Tęsknię za pisaniem. Czytanie książek też rzuciłam, ech… Marzę, cały czas marzę o wolności. Coś mi mówi, że niebawem „wyfrunę” do swojego gniazdka :))
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Nie mam parcia na pisanie :(

Witam 🙂

       Ech, co by tu napisać… Nie chce mi się w ogóle gadać. Moją odskocznią na stres były, i są druty. Wydziergałam dla siostry sweter, dla siebie aż dwa. Obecnie robię następny. Mam też dwie czapki, komin, rękawiczki. Niebawem rzucę fotki 🙂
    21.04. Alka i jej mąż mieli poważny wypadek. Jechali trasą szybkiego ruchu w stronę Warszawy. Zaraz za Grójcem puknął w nich pijak, nie mający prawka od dwóch lat. Był pod dobrą datą – 3,5 promila we krwi. Auto (przód) w naprawie. Dobrze, że były poduszki i to ich uratowało, ale uderzenie było silne tak, że jedna od strony siostry, pękła. Szczęściem w nieszczęściu obyło się bez poważnych obrażeń. Policja powiedziała, że gdyby wpadli od razu na drzewo byłoby po nich, a tak skończyli w rowie i… potem na drzewie.
    Walczę o dobrą cenę. Mam dwóch chętnych na działkę.
    Co do wysokości emerytury… wszystko się kićka. Już miał być koniec, ale przeciwnik zażyczył sobie zaświadczenia sąsiadów, że nic tam nie uprawiam. Paranoja! Nie mam nic do ukrycia, niech martwią się inni. Tak czy siak liczę na pozytywny finał, bo jakby nie było mam do tyłu 10 tysięcy.
           Tyle na razie. Pa.
Pozdrawiam 🙂

Wkurza mnie…

ludzka zawiść oraz hejt na Wawrzeckim (rzekomo przez niego Kotulanka stała się alkoholiczką) ale ja w to nie wierzę! Alkoholizm jest chorobą i nie powstaje z dnia na dzień, lecz rozwija się cicho i stopniowo. Widocznie aktorka musiała pić już wcześniej, co być może nie spodobało się aktorowi. Coś jest na rzeczy. Sami przyznacie, że do miłości zmusić nie można. Moim zdaniem p. Paweł miał dość jej zazdrości lub potajemnego popijania i postanowił się od niej uwolnić. Jedynym wyjściem był wyjazd do Stanów, a tam zaznał – wreszcie – błogiego spokoju.

Wiele wycierpiał. Ale nikt nie wspomina o jego pierwszej żonie i córce. Dlaczego? Gdzie ludzie mają serca? O ile je mają… Tak postępują kobiety skrzywdzone przez własnych partnerów, a potem „huzia na Józia”, no bo winę ponosi chłop. Ale czy na pewno? Czy tylko mężczyzna jest winny? Wina leży po obu stronach.

Pozdrawiam serdecznie 🙂

No, w końcu dotarłam…

wrobleWitam serdecznie 🙂
Dość długo zwlekałam z pisaniem, prawda? No cóż, nie zawsze ma się natchnienie… Po moich urodzinach załapałam deprechę na maksa. Tak już mam: przed nimi miesiąc, i po nich też miesiąc. Niby jest lepiej, ale… Ale nie będę się rozpisywać w tym temacie. Wybaczcie. O rodzince mojej też pomilczę, zwłaszcza o synalkach.

Nie jest tak źle, jak diabły malują :D. Jestem twarda sztuka, co oczywiście odbija mi się w nocnych koszmarach. Jakoś trzeba odreagować, nie?

Więcej napiszę innym razem. Nie chcę zapeszać.
Pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna.

 

Raz się żyje!

4b3de-christmas-1908818_1280Dziś rano, w komórce, otrzymałam cytat dnia:

Nie chcę być całe życie inwalidką i żyć tylko po to, by nie umrzeć”

Willam Wharton

Trafione, zatopione! Cała prawda o mnie 🙂 Nie żyję po to, by nie umrzeć, ale po to, by cieszyć się tu i teraz. Wzięłam życie na kredyt, a co nastąpi? Łee, nie dbam już o te sprawy. Grunt, że nie przymieram głodem i mam na swoje małe zachcianki. Żal, że wcześniej o tym nie pomyślałam. Nie! Myślałam, lecz bałam się zaryzykować.

Zaczęłam ostro działać. Co potem? Sie okaże 😀

Pozdrawiam optymistów.

?

Co ja się mam! Po raz drugi przysyłają mi monit z plusa za rzekome niezapłacenie. Pytam się: jakie długi? Przecież nie mam z nimi styczności? Nie jestem w polkomotelu, nie mam karty w tej sieci… Kuźwa, znowu czeka mnie pisanie do rzecznika praw obywatelskich. Przedtem było z orange… Czy oni powariowali?!

Ale wiem, jak to się robi, by zrobić kogoś w konia. Od czego jest korespondencja seryjna? Nazwiska z imionami się powtarzają, wystarczy kliknąć a to szmatostwo leci… jak poleci. Nie ważne czy do winnego, czy nie. Nie jestem winna, ale zdrowia to mi napsuli, że hej!

Sprawdzajcie swoje u wujka gugla… Będziecie wiedzieć ilu macie „sobotwórów” :)) Ja bez liku. Zmieniam w USC swoje nazwisko na bardziej unikatowe :)) A co mi tam!

Sylwestra spędziłam – jak zawsze – na białej sali. Odkąd nie żyje brat, nic mnie nie cieszy. Rodzinka też nie bardzo.

Niebawem moje święto, hm… po kiego diabła się chwalę? A jest czym…? Uleczka wiedziała zawsze… Pokój Jej duszy.

Pozdrawiam cieplutko 🙂

Kocie podchody :))

Witam po świętach 🙂

A oto jak wyglądały moje, ale wpierw zaznaczę, że byłam sama. Nawet nie macie pojęcia jak się wyśmienicie czułam! Zero krzyków, zero krzywych wspomnień. Cud malina!

Odpoczynek z moją ulubienicą :))
Dość często się w ten sposób relaksujemy. Ja, bo muszę, Agatka – chce. Koty mają ten dar, że wysuwają coś złego u swojej pani-pana. Ona jest taka cudowna. Jeszcze nigdy przedtem nie miałam takiego przytulasa. Ma wspaniałą sierść – długość 2 cm. Gęsta i miła w dotyku jak królicza wełna. Dziwi mnie, bo Lejdi poprzednio nie miała podobnego dziecka. Nasuwa się pytanie: jakim cudem pojawiło się tak piękne kocie?
Wiem wiem, nie wszyscy lubią koty. Ja je uwielbiam. Psy też są fajne, ale nie mają w sobie tego daru co koty. Niektórzy twierdzą, że są wredne… Ten, który tak uważa sam nim jest. Pies to pies- stróż domowego ogniska, kot – przytulanka. Chodzi własnymi ścieżkami, pies zaś po tresurze pana. Choć nie zawsze, ale cierpliwie znosi zasady i reguły. Moją pupilkę nauczyłam posłuszeństwa. Nie skacze na stół, nie ściąga firanek ani nie wejdzie
bez pozwolenia na łóżko czy krzesło. Rozumie co jej wolno, a czego nie. Kiedy otwieram drzwi, czeka na moje skinięcie głową.
Wchodzi do łazienki (jest tam kuweta). Drzwi są uchylone, więc się wśliźnie:))
Za dużo napisałam? O, o niej mogłabym pisać bez końca.
Pozdrawia miłośników kotów.
Pozdrawiam też moich czytelników.

2017-12-16_09-38-44-796-307x409

futerkoagaty-270x360

Prawdziwej przyjaźni nie kupisz pięknymi słowami.

Fałszywi przyjaciele to ci, którzy cieszą się twoim zmartwieniem z korzyścią dla siebie, maskując swoje niepowodzenia.

Przeinaczyłam na swój sposób słowa sławnego mędrca. Ten cytat powie wszystko. Nie potrzeba dużych słów.

Pozdrawiam, życząc wszystkim zdrowych i pogodnych świąt!

Koszmarny sen

Trup.

To był trup faceta.  Dokładnie zaklejała taśmą samoprzylepną czarny worek. Czegoś lub kogoś się bała, ale nie tego.Poprosiła o pomoc znajomą (?) Kiedy już wrzucono go do pojemnika na śmieci kosz się wywrócił i wypadł nie tylko ten facet, ale i dziecko…a raczej było widać główkę niemowlaka. Gdy to ujrzała — obudziła się zlana potem. Zegar wskazywał 20 minut po północy.

— Co za koszmar! — jęknęła głośno. — Czemu przestraszyłam się dziecka? Co ten sen chciał mi powiedzieć?

Ulga w cierpieniu

Dziś mija 4 rocznica śmierci mojego Braciszka. Jak ten czas szybko zleciał.

VoltarenMax, maść, która czyni cuda. Nie stękam już i nie kwękam siedząc przed komputerem czy inną czynnością. Przestałam się denerwować, bo bolało niemiłosiernie. Uśmiecham się częściej. Lekarz poradził mi badziewie: Naproxen Hasco, która zamiast pomóc – zero ulgi. Aż przypomniałam sobie o voltarenie i nie żałuję. Ona leczy wszelkie dolegliwości kostne czy też zwyrodnienia. Twórca tego specyfiku powinien dostać nagrodę Nobla 🙂 Czy czujecie uśmiech na mojej twarzy? Tak! Uśmiecham się :))

Andrzejki… oto wróżba. Sami zobaczcie.

20171209_200009

 

 

20171208_150451-1

Moja pupilka, Agatka 🙂

Witam.

Co u mnie nowego? Ano, nic 😦 Kupiłam maść Voltaren, i to właśnie ona mi więcej pomaga, niż podana przez lekarza. Zawsze pomagała, a ja o niej zapomniałam. Najgorsze jest to, że stałam się niecierpliwa gdy np. dłużej siedzę. Ten niepokój mnie dobija. Odechciewa się tkwienie przy laptopie. Dobrze, że mam porządnego smartfona przez którego odpowiadam w komentarzach. Ale czasem trzeba wejść z innej strony, prawda?

Polityka? Och… ta sprawa jest nie do przyjęcia! HGW, totalna opozycja i ich wybryki stały się hitem internetu. Wstyd dla Polski! Zero szacunki dla siebie samych, wojna złodziei dla złodziei… Dużo by o tym pisać, ale po co?

Pozdrawiam 🙂


 

Witam po długiej przerwie 🙂

Nie czuję się najlepiej, bo nadwyrężyłam ścięgno w boku pleców, tuż nad talią od cięcia piłą spalinową 11.11.  i trwa do teraz. Nie czuję bólu jedynie wtedy, kiedy leżę lub chodzę. Smaruję bolące miejsce maścią i biorę paracetamol, ale na próżno. Lekarz uznał, że muszę się rehabilitować, ale jak, skoro nie mam bezpośredniego dojazdu? Pozostaje sanatorium, ale to już na wiosnę. Na dodatek dostałam od niego lekki opieprz za moje bohaterstwo, hmm… I dobrze mi tak! Pozdrawiam serdecznie 🙂


 

Takie tam….



Witam 🙂

Ostatnio zaniechałam internetu, ale tak naprawdę wchodzę tylko wtedy, kiedy chcę się czegoś dowiedzieć. Blogosfera? Pisanie u siebie? Co niby mam pisać? Kłopoty wszędzie, i zawsze – prawie – te same. Ale do Was zaglądam, chociaż nie zawsze komentuję.

Zakupiłam tonę węgla „orzech” – prawie 800 zł. Ładnie się pali, a jednak za dużo po nim miału, niestety. Sama go „przeszuflowałam” do „kojca” pod schody. Bolało biodro, oj bolało… Dobra maść nie pozwoliła mi zginąć 😀

Obie siostry nadal skłócone, nawet maż Alki ma żal. Nie mam zwyczaju robienia fotek ze cmentarza, więc ich nie ujrzycie. W innym razie udokumentowałabym rację moją i Alki.

13. jadę autem szwagra do Kutna. Zobaczy się, co tam się dzieje. Mam dość czekania! I chyba podam ogłoszenie w biurze nieruchomości.

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Czyżby imię Grzegorz oznacza kłopoty? Oj, napsocił nam, napsocił. Wszak w moich stronach drzew nie ruszył, ale zerwał linię elektryczną. Drzewo (musiało być potężne) poleciało na kable i je zerwało. Przez 24. godziny nie było prądu, dziś też ze dwie godzinki. Pogotowie elektryczne miało pełne ręce roboty.

A jak było u Was?

Trzymam się jakoś. Pozdrawiam 🙂

Bohaterski opór, jaki naród stawiał w ostatnich dwóch latach, jest natchnieniem nie tylko dla Ameryki, ale dla wszystkich ludów miłujących wolność” Franklin Delano Roosevelt.

Co za dużo, to nie zdrowo

Witam wszystkich bardzo miło 🙂

    Ostatnio nowe postulaty pisowskie zaczynają mnie wkurzać. Nie powiem, że np. łapanka złodziei czy inne wykroczenia, ale…są pewne sprawy, które nie są do przyjęcia. Przypomina mi to układ z komuny typu żydowskiego. Rozumiem, akcyza za fajki analogowe czy wódę… Nie mogę pojąć podniesienie jej na elektroniki (liquidy) na przykład. Nie tylko to mnie zamartwia. Wkurza mnie też program 1, w nim wiadomości i trójka. Wciąż się tylko przechwalają co oni nie potrafią, ile zarobili, i takie tam bzdety. I to codziennie ta sama śpiewka. Ileż można !? Aha, na dodatek Kurski miał żal do polsatu, że tamten coś ominął, kurna.

    Jestem bardzo szczęśliwa, że rzuciłam “popielniczkę”i nie myślę wracać do analogów. Wojuję z każdym palaczem, radzę im jak przestać. Kulą w płot. Wiem, że nie łatwa to sprawa; że to musi wyjść od środka… ale mnie się udało po…namolnym powtarzaniu sobie: Idiotko, rzuć to świństwo, przecież możesz! Jesteś silna przecież, kretynko! Czy nie widzisz, jak na twój widok ludzie się odwracają, bo śmierdzisz? Autosugestia zadziałała po paru miesiącach. Starsza we mnie nie wierzyła, Alka — tak.

    Smaki… troszkę kosztują, ale ja wybrałam bazę tytoniową, która (4 buteleczki) — cena 15 zeta, a nie za jedną 15. Różnica jest? Jest! Ten tytoń, to żaden tytoń… ale smak, subdyt. Jak zwał, tak zwał…

     Rozpisałam się. Życzę wszystkim palaczom dobrego zdrowia, o ile nie zechcą rzucić. A nasz rząd niech nie atakuje biedniejszych wapowiczów.

                                                           Pozdrawiam.

Przeboje, czyli kłody pod nogi :(

Wypaliłam się, ale spróbuję coś napisać 🙂

Witam obecnych i nieobecnych. Ksawery, na szczęście, ominął mnie. Nie mieszkam na zachodnim krańcu ani też na pomorskim oraz śląskim. Nawet silnego wiatru nie poczułam. Szkoda, że tak mało słoneczka jest. Te ciągłe deszcze jeszcze nikomu uśmiechu nie dały, prawda?

Piszą w necie bzdury, że będzie zima stulecia. Nie u nas! Grudzień ma być ciepły – nie we wszystkich powiatach, to oczywiste, bo np. w górach ponoć ma spaść śnieg – w moich stronach. Wyjątkowo mroźnie może nastąpić w styczniu, lutym. Wiosna? Się zobaczy 😀

Moje dwie siostry się ze sobą ścięły… o pomnik. Starsza postanowiła go odnowić… po swojemu, a zrobiła tak, że matkę naszą nakryła płytą na samej ziemi. Bez napisów. Wygląda tak, jakby każdy mógł po niej chodzić. Ulepszyła sobie „swoją” stronę, tzn. zostało się „podniesienie” jej syna, i ojca. Matka poszła w odstawkę. Mnie też się to nie podoba, ale ja swoją opinię wygłosiłam w delikatny sposób. Niestety, Alka zaopiniowała za ostro. Ja jestem bardziej milsza. Nie fałszywa. Nie potrafię kopać leżącego. I nie chcę! Chociaż uprzykrza mi życie nie potrafię się mścić.

Mogła przykryć jedynie granitem górną partię. Szkoda. Zresztą, ona nie cierpiała matki, bo… Już o tym kiedyś pisałam. Ojciec był jej oczkiem w głowie. Podobne charaktery i odczucia, ta sama grupa krwi. Na pewno starsza to przeżywa, ale jak się komuś widzi robić po swojemu, bez wiedzy innych, tak ma. To naprawdę wygląda nieprzyjemnie. Jak poszłam tam ze świeczką omal nie zemdlałam na widok takiego bestialstwa.

Pozdrawiam serdecznie. Papatki 🙂

Ps. WordPress jest jak muł. Ciężko mi na niego wejść, by się zalogować. Winą jest za słabe łącze Virgin Mobile na Play-u. Słabiutkie to, oj, za bardzo.

NIE MAM NETA OD NIEDZIELI!  MORDUJĘ SIĘ Z KOMÓRKĄ. JUTRO JADĘ DO OPERATORA, BY GO LEKKO OCHRZANIĆ.

Czy Bóg jej wybaczy?

Cytuję:

Autorka, w pozbawiony ckliwości sposób, ujawnia obraz i mechanizmy patologii w znajdującym się w samym centrum Zabrza Ośrodka Wychowawczego Sióstr św. Karola Boromeusza. Ośrodek ten okazał się składowiskiem nikomu niepotrzebnych dzieci zdradzonych przez najbliższych.

[…] doszło do wykorzystywania nieformalnej władzy, którą mieli wychowankowie, jako narzędzie wykonującego zlecane przez siostry kary, a były w ich repertuarze między innymi: zastraszanie, znęcanie się, bicie, molestowanie i gwałty homoseksualne.

Zosia mówi:

[…] Miałam wtedy pięć lat. Moi rodzice byli biedni, a do tego pili. Ale w domu czułam się dużo bezpieczniej niż u sióstr. […] Ton nadawały: siostra Bernadetta, Patrycja i Monika. Patrycja, bo stosowała upokarzające kary, jak przywiązanie do słupa i kaloryfera na wiele godzin. Monika, bo biła mnie najmocniej. Okładała pięściami po twarzy, kręgosłupie. Zdarzało się, że traciłam przytomność. A Bernadetta, bo na to wszystko pozwalała i była najsprytniejsza. Ona nigdy nie biła przy wszystkich. Brała do pokoju sam na sam, i siadała na psychikę, szantażując: Powiesz matce, że siostry cię biją, to już więcej na święta do domu nie pojedziesz.

Pozostałe siostry się jej bały. Szczególnie Patrycja, która najpierw się stawiała, rywalizowała z nią, a później już tańczyła, jak dyrektor jej zagrała. Nikt z nią nie wygrał.

Były też dobre siostry, jak Augustyna i Oliwia, ale one nie miały nic do powiedzenia. Siostra Monika trenowała boks na dziewczynkach. Potrafiła najpierw pobić kilkuletnią wychowankę, a potem podnieść ją do góry i rzucić o stół. Siostry mówiły”

Głupia szmato, z ciebie nic w życiu nie będzie.

[…]Monika wzięła mnie do osobnego pokoju.

Jesteś siedliskiem zła! – krzyczała. Uderzyła mnie w twarz. I wtedy coś we mnie pękło. Krzyknęłam do niej:

A ty jesteś zwykła kurwa, a nie siostra zakonna!

Pobiła mnie tak, że straciłam przytomność, Wpakowali mnie w kaftan i zabrali do szpitala psychiatrycznego. Tam faszerowali psychotropami…[…]

Rafał.

Do dziś mam ślad na głowie po tym, jak siostra Monika uderzyła mnie menażką, bo śmialiśmy się podczas obiadu. Miałem 10 lat. […]Inne siostry też biły. Wieszakami, menażkami, chochlami do zupy, pasem, trzepaczkami, kluczami, krzesłami. Najgorzej pobiły Adama, bo miał problemy z mową. Biły go prętami po szyi, aż pojawiła się krew. Później kazały mówić dzieciom, że się przeziębił i dlatego nie ma go w szkole przez wiele tygodni.[…]

Nie dam rady dłużej o tym pisać. Po prostu cała się trzęsę, słabnę…

Książkę napisała Justyna Kopińska < Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?. > Wstęp był na blogspocie…

Czytanie wymaga stalowych nerwów.

Pozdrawiam serdecznie.

Deszczowe niebo

Ależ się rozpadało! Kiedy koniec? Powiadają, że od jutra. Mimo deszczu poszłam zbierać grzyby. Uzbierałam 3 duże łubianki, a myślałam, że nic z tego nie będzie. W jednym miejscu same zajączki, w drugim maślaczki, a jeszcze w innym koźlary i borowiki. I nadal się pojawiają 😀 Dobrze, że mam maszynę do suszenia… Lubię je zbierać, lecz nie przepadam za jedzeniem. Tak, jak w przypadku łowienia rybek – nie idzie mi ich jeść.

I jakoś się nie pochorowałam. Jadłam czosnek, cytrynę i od czasu do czasu Nurofen.

Po opał dopiero jak przestanie padać, bo nie chcę mieć „rozlewu” soków węglowych na betonie. Tnę spalinówką brzozy z wiosny, a niebawem (na raty) pójdą w ruch te, co powali wicher. Sama, bo któż mi pomoże…

Pozdrawiam czytających 🙂

Witajcie 🙂

Nie mogę wejść na niektóre blogspoty. Fika, zatrzymuje… Szlag! Nawet do siebie nie daje mi wejść. Chyba coś tam szykują – łapanki czy cuś. Nie dam się! Szczerze ma dość tego portalu. I nie mówię tego w gniewie. Stało się faktem o którym kiedyś wspomniałam.

U mnie jakotako. Po japońsku 😀 Samotność mi nie służy, i nie mam na myśli faceta. Muszę się w sobie zebrać i wyruszyć do miasta np. do kina lub miłej kafejki. Taaa… gadka nic nie kosztuje, prawda? Kto mnie z chaty wygna i da kopa? Nikt.

Wiatr powiał dziś silnie, ale był ciepły. Coś mi mówi, że lato wraca. Oby!

Pozdrawiam serdecznie )

Gdy mi ciebie zabraknie

 

Ciche żale

Wzięła swoje rzeczy i wyszła z klasztoru. Pod bramą czekali rodzice.

Na początku jest radość i wolność. Jadą do rodziny Magdaleny. Joanna i Magdalena, dwie zakonnice które musiały opuścić klasztor rozmawiają:

— Papież nie jest nieomylny, to bzdura – dowodzi Magdalena na spacerze. — Biblia też. Ewangelie powstały wiele lat po Chrystusie. Każdy mógł je napisać.

— A co z niebowzięciem Maryi? Tego w ogóle nie ma w Piśmie – zastanawia się Joanna.

— Bo to domniemanie. Cały kult maryjny, to tylko katolicka tradycja – stwierdza Magdalena.

— A spowiedź? Padasz na kolana przed księdzem, który ma nad tobą władzę. Czy to nie jest upokarzające?

— Zacznij chodzić do luteran. Tam nie ma ani spowiedzi w konfesjonale, ani kultu maryjnego. Nie słuchaj księży – denerwuje się Magdalena. — Nie ma z tego dobrych owoców. […]Kościół to tylko dobrze zorganizowana instytucja. Sama odpowiadasz za swoje życie. Wolna wola i sumienie to bzdura! Wszystko po to, by utrzymać „rząd dusz”, podporządkować, przymusić, odebrać wolność myślenia. […] Religia nie nie zostawia żadnej przestrzeni na twoje myśli, decyzje, na twoją wolność. […]”

Zacytowałam fragmenty z książki Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu” .Warto przeczytać. Oparta na faktach!

Zdumiewające, że mam podobne wyobrażenia. A klasztor? Kojarzy się z ciemną norą o spartańskich warunkach i rygorze. Kto tam idzie ma nierówno pod sufitem. A Ty, Czytelniku, jakie jest Twoje zdanie?

Pozdrawiam.

1 wrzesień…

IMG_20170824_114725I już mamy wrzesień, który ciągnie za sobą zimę. Ach, jak ja nie lubię tej pory roku z wiadomych przyczyn. Nigdy jej nie lubiłam. Jesień jeszcze przetrawię 😀

Miewam stany depresyjne, lecz nie poddaję się tak łatwo. Piję dziurawiec. Najbardziej rozchmurzają moje oblicze małe, kocie urwisy. Czwórka jest niesamowita: 3 siostry i brat, jak w mojej rodzinie. Prawie, bo… Czy to ważne?

Najbardziej martwi mnie impas ze sprzedażą, no i ta wizyta w sądzie 16. października… przeciwko prezesowi KRUS-u. Nie składałam pozwu, więc nie wiem o co chodzi. Nadmienili, że przeciw niskiej emeryturze, ale czy to prawda? Dowiem się w swoim czasie. Mimo to strach mnie nie opuszcza.

Czepiają się mnie też jacyś… co rzekomo nie spłaciłam tam czegoś. Kurna, nie wiem o co chodzi? Też się dowiem niebawem.

Jak już wiecie, masa problemów mnie osacza, a na starość wszystkiego zaczynam się lękać. Pragnę spokoju, a tu – bęc!

Starszy jest w szpitalu. Pobili go w stolicy. Młodszego też, ale uniknął szpitala.

bazylia2Pozdrawiam 🙂

ps. moja część bazylii. Już wyschnięta i pokruszona 🙂

Strach się bać

dzieciislamskieDie welt” zadaje dramatyczne pytanie: czy Niemcy wkrótce będą krajem islamskim?

…i nie wiadomo , czy się z tego cieszyć , czy się tym martwić.
Wyraźnie Niemcy przestali się bać określenia „mowy nienawiści ” i zadają bardzo konkretne pytania oraz stawiają niebezpieczne tezy :

– nigdy w historii Niemiec nie było tylu uchodźców .
– napływ uchodźców nie zatrzyma się , wręcz przeciwnie . Poufne dokumenty niemieckich organów bezpieczeństwa mówią o 6,6 milionach gotowych do imigracji.
– przestępczość w Niemczech rośnie , a mieszkańcy są coraz bardziej zaniepokojeni.
– wszelkiego rodzaju pomyłki urzędnicze przy rejestracji „uchodźców” pogłębiają frustracje społeczną .
– coraz częściej kosztami obsługi imigrantów obarczane są władze lokalne, to wzbudza dodatkowo niezadowolenie społeczne .
– następny rozdział die welt nazwał „zbrodniami popełnianymi przez cudzoziemców”
– kolejny problem to „luki w systemie azylowym”
– gazeta nie daje złudzeń czytelnikom pisze ; Nie będzie mniej uchodźców , wręcz przeciwnie ”

Pozwoliłam sobie wkleić ten tekst. Okropność! Graniczyć będziemy z islamem. Nie wiem, czy oni czasem nie mszczą się na nich za zabijanie żydów? Czy państwo niemieckie wyleci z mapy? Włosy dęba stają na głowie.

ps. zrobiłam reset szablonu. Komentować? Klik na górze, i po ptokach.

Pozdrawiam 😉

 

Witam 🙂

I znowu coś mi się nie udało. Nie wiem, czy to zaćmienie słońca wpłynęło, czy moje zaćmienie umysłu :D. Spitolił mi się system – wyleciał nie wiadomo jak. Internet z play(wirgin mobile) też ostatnio fiksuje – muli, i zastanawiam się nad zmianą operatora. Miałam fajnego laptopa na raty — windowsa, teraz linuxa), spaliła się karta graficzna. Rat zostało 5 – po niecałe 40 zeta… I jak tu się nie wkurzać, co? Dobrze, że nie sprzedałam malucha – 10, to mam. Powtarzam się, prawda? Ale ten notebook… nijako się w nim widzi, a oczy nie te same co kiedyś. Okulary muszę zmienić chyba.

Zmartwiły mnie ostatnie wiadomości z Barcelony, Francji, itepe… Nie tylko mnie. Co stanie się z Europą? Z nami wszystkimi? Strach będzie wychodzić na miasto, stać na przystankach. Jeszcze ICH w Polsce nie ma. I dziękować Bogu za przezorność naszych polityków (PiS), że nie zgadza się na przyjęcie uchodźców. Niech inni Polacy mają przestrogę, co tak usilnie domagali się imigrantów. Mowa o opozycji, unii…Nam nie trzeba 3 wojny! Pewien prorok, chyba Klimuszko, zapowiadał, że Ameryka, Włochy i inne państwa – nie pamiętam już nazw – zginą z mapy; Italia będzie pod wodą, USA też swoje ucierpi. Polska natomiast ocaleje, a pogodowo czeka nas druga Afryka. Czy to się spełni? My chyba nie doczekamy. Mogą doczekać nasze pra prawnuki. Oby tak się nie stało, bo co za życie żyć w tropikach? Żadne.
Moje marudzenie niech nikogo nie zrazi. Ten typ tak ma 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

Coś tu mi fika :)

           Nie wiem, co i jak się dzieje, ale moje posty znajdują się w nie swoich miejscach. Zaczynam się wkurzać. Na początku jakoś grało, a ostatnio robią mi psikusa. Czy ja muszę mieć zawsze takiego pecha?
No nic, jakoś przeżyję 🙂

           Po dość gorących tygodniach wreszcie nastąpiło ochłodzenie. Za duże. I tak źle, i tak niedobrze 😀 Tragedia z dwiema harcerkami na obozie. Smutna historia. Moje okolice — na szczęście — ominęła ta tragedia. Niestety, dnia 28 i 29 lipca nie było tak optymistyczne. Nie pisałam, bo… zapomniałam po prostu. Na moje działce złamało brzozę i powyginało 5. Ale tragedia miała się dalej. Powyrywane drzewa z korzeniami, rozwalony cmentarz. Nie nie, groby okej, jedynie wszystko co na nich było poszło w rozsypkę. Na dodatek kilka drzew na murze sięgnęło parę nagrobków. Strażacy jeździli w te i we wte, zmęczeni ciągłym piłowaniem i odwalaniem korzeni.

    W tamtych dwóch dniach przeżyłam koszmar nie do opisania. Bałam się panicznie, ale jakoś, jakoś obeszło się tylko na strachu. Tylko. Kiedy się wszystko uciszyło wyszłam na spacer. To, co ujrzałam… Dziwnie się poczułam, że zaledwie parę metrów od mojego domu tyle nieszczęść na raz. A mój stoi nienaruszony i jedynie 1 brzoza padła.
Współczuję wszystkim tym, co ucierpieli po ostatniej burzy.
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Kila słów

grzybyKilka słów… Nati, usuć wreszcie tę 18-kę, bo szlag mnie trafia! Kilka razy mi skakało I po prostu odechciewa się do Ciebie wchodzić.

B. ustaw opcję Anoinim lub URL w komentarzach. Też mam problem. Wpisując adres obecnego bloga nie łapie go.

Czy ktoś mi powie, co to za grzyby? Co to za kwiecie? Pełno mi tego zakwitło 😀

Na drutomania.wordpress.com zamieściłam fotki mojej twórczości drucianej 🙂 Kolory takie jakieś dziwne wyszły. Pozdrawiam 🙂

kwiat

MiszMasz :)

JPEG_20170727_150051Nijako mi jakoś, mimo to staram się nie poddawać. Skończyłam wreszcie dzierganie swetra, ale… jeszcze go nie pokażę, bo robię kaptur. Nie zszywałam go igłą, tylko łączyłam za pomocą szydełka lub samym drutem. Zaczęłam od pleców, dorobiłam jednocześnie połowę rękawów. Podobnie było z przodem. Po zakończeniu zszyłam szydełkiem, a następnie dosztukowałam na kaptur. Pierwszy raz wykonałam taką robotę 🙂 Został mi jeszcze motek. Myślę, że przeznaczę go na duży szalik, może starczy na rękawiczki. Użyłam do swetra 6 motków, seledyn.

Pora się wziąć za chwasty, ale jakoś mam niechcieja. Nie powiem, ciut ich zerwałam. Nie czuję się dobrze w roli grzebacza w ziemi. Może dlatego, iż upał nie pozwala… Druty są moją najlepszą bronią na smutki.

Wypożyczyłam kilka książek Ałbeny Grabowskiej. Lubię ją czytać. Jest coś w jej powieściach co wciąga bez reszty. Podaję tytuły: Czas zaklęty (I), Czas odzyskany (II), Czas odpowiedzialny (III) z serii Alicja w krainie czasów. Dodatkowo jej autobiografię – Tam, gdzie urodził się Orfeusz. Powieść wciąga. Polecam 🙂

Pozdrawiam 🙂

Ściągnęłam bloga z robótkami I w nim będę moje (nadal) twórczości.

http://drutomania.wordpress.com

Ps. Jeśli nie odpowiada Wam tło pod postem wystarczy powiedzieć. Dostosuję się. Mam przeglądarkę…SuperBird. I jest naprawdę SUPER.

Coś na osłodę ;)

Witam serdecznie 🙂

Dziś coś na osłodę, bo nie można wciąż żyć polityką, aczkolwiek szlag trafia, no nie? Jakiś zafajdany gwizdął I całe ustrojostwo wyszło na ulicę i, jakby tego mieli mało – pod dom Kaczyńskiego. Ale zamiast niego, wyjrzał… kot. Uśmiałam się z tego reportażu. Wstyd mi za tych ludzi, za rodaków, ale to tylko – prawie młodzież. Guzik wiedzą o prawdziwej historii, lub nie chcą wiedzieć.

Wczoraj przez 4 godziny, dziś 5, cierpiałam na słońcu przy rwaniu borówek. Powiedziałam :STOP I uciekłam. Mam nadciśnienie podczaszkowe, grozi mi udar lub paraliż (słowa lekarza). Na nic kasa, kiedy zdrowie na bakier. Nigdy nie byłam i, nie jestem pazerna na pieniążki, bo nic nam zdrowia nie zastąpi. Już prawie koniec rwania, ech… Odpocznę. Czego stękam ? 😀

Podobno emerycie mają dostawać dodatek 500 plus – jednorazowy, ale tylko ci, którym dochód nie przekracza 1.500 brutto. Wierzę Rafalskiej, bo PiS słowa dotrzymuje, tylko problem z motłochem z PO i podobnej maści.. Ano nic, pożyjemy, zobaczymy.

Trzymajcie się zdrowo, kochani 🙂 Pozdrawiam.